Jak namówić rodziców abym nie musiała jutro iść do szkoły? 2014-06-24 00:31:02; jak mam przekonać rodziców żeby jutro nie iść do szkoły? 2010-09-14 20:47:35; Jak namówić rodziców żeby nie iść do szkoły? 2011-11-09 18:43:52; Jak oszukać rodziców aby nie iść do szkoły? 2011-04-23 22:38:07
Myślę ,że i tak powinnaś zapytać mamę czy możesz pójść do koleżanki na noc . Powiedz , że to może być już ostatnia taka chwila , aby się spotkać , bo mogą nas znowu zamknąć w domach i nie będziesz miała okazji z nikim się spotkać. Możesz powiedzieć , że twojej koleżance będzie bardzo przykro jeśli nie pójdziesz.
Zobacz 7 odpowiedzi na pytanie: Jak przekonać rodziców żeby mi pozwolili iść na sylwestra do kolezanki?
Już za kilka dni pierwszy dzwonek. Wiele dzieci czuje niechęć przed pójściem do szkoły. Jak rodzice mogą pomóc w przyjemnym starcie roku szkolnego? W studiu Dzień Dobry Wakacje zapytaliśmy o to naszych gości: Katarzynę Pijanowską, mamę dwójki dzieci o trenerkę efektywnego uczenia się, dr Monikę Just, pedagoga dziecięcego.
Bunt nastolatka musimy po prostu przetrwać.Dla rodziców często jest on koszmarem, jednak to dla dziecka jest prawdziwym rollercoasterem. Łatwiej będzie nam poradzić sobie z buntem nastolatka, jeśli zrozumiemy, że nie buntuje się on przeciwko nam, że to burza hormonów sprawia, iż niewiele potrzeba, aby rozpętała się afera.
Jak przekonać rodziców, aby pozwolili ci spędzić nocowanie. Nie zawsze łatwo jest przekonać rodziców, aby pozwolili ci spać, zwłaszcza jeśli są zbyt oszczędni. Oczywiście twoi rodzice będą się o ciebie martwić
obR2q. Zachęcanie do nauki bywa konieczne, jeśli dziecko ma niską samoocenę, boi się porażki, nie wie, po co ma się uczyć lub ma problemy z koncentracją. Zamiast zmuszać do nauki, pokaż, że zdobywanie wiedzy może być fascynujące. Podpowiadamy, jak skutecznie zachęcić dziecko do nauki. Rodzice uczniów, którzy niechętnie siadają do odrabiania lekcji, często zastanawiają się, jak zachęcić dziecko do nauki. Czasami wystarczy tylko popracować nad wewnętrzną motywacją dziecka. Zwykle jednak przydaje się też zastosowanie kilku wskazówek, dzięki którym dziecko dużo chętniej zacznie się uczyć. Bo to, czy dziecko polubi zdobywanie wiedzy, w dużej mierze zależy od podejścia rodziców. Jak zachęcić dziecko do nauki: Ucz systematyczności Pokaż dziecku, jak się uczyć Wytłumacz, do czego przyda się zdobyta wiedza Nie porównuj swojego dziecka z innymi Chwali za osiągniecia, nawet te niewielkie Daj dziecku czas na odpoczynek Nie przenoś własnych ambicji na dziecko Stymuluj ciekawość dziecka Nie karz za złe stopnie Nie odrabiaj prac domowych za dziecko Zadbaj o dobre warunki do nauki Bądź dla dziecka przykładem Jak zachęcić dziecko do nauki? Jako rodzic możesz sprawić, by proces uczenia się był dla dziecka atrakcyjny. Wymieniamy sposoby, które pomogą przekonać dziecko do nauki. Ale zanim zaczniesz próbować zmotywować dziecko do nauki, dowiedz się, dlaczego tak trudno jest mu samemu się do tego zabrać. Przyczyny niechęci do nauki u dziecka mogą być różne: dziecko ma niską samoocenę i nie wierzy we własne możliwości, boi się porażki, nie potrafi przegrywać, nie wie, po co ma się uczyć, koncentruje się na tym, co mu nie wychodzi i czego nie umie, nie potrafi się skoncentrować na zadaniu. Jeżeli okaże się, że twoje dziecko ma problem z którąś z powyższych kwestii, pracuj z nim, aby przestało myśleć w taki destrukcyjny sposób. Jeżeli przestanie uważać, że niczego nie potrafi, jest gorsze od innych itd., prawdopodobnie łatwiej będzie mu znaleźć wewnętrzną motywację do działania. Czasami pomaga wizyta u psychologa i odpowiednia terapia. Co jeszcze możesz zrobić? 1. Ucz systematyczności Najmniej obciążające dla dziecka i najszybciej przynoszące efekty jest systematyczne pracowanie nad zdobywaniem nowej wiedzy i umiejętności. Wynika to z dwóch faktów. Po pierwsze, bez systematyczności w nauce dziecko nie będzie w stanie przyswoić sobie bieżącej wiedzy i zaległości na tyle, aby otrzymać dobry stopień. Po drugie, wiedza z dalszych etapów nauki bazuje na tej wyniesionej z wcześniejszych zajęć. Zatem jeśli uczeń nie nauczy się podstaw, które poznaje najpierw, trudniej mu będzie zrozumieć bardziej skomplikowane zagadnienia. Jak nauczyć dziecko systematyczności? Pilnuj, aby zawsze odrabiało lekcje i powtarzało materiał oraz... naucz dziecko codziennie słać rano łóżko. Podobno ten nawyk znacząco zwiększa na szansę sukcesu w przyszłości. 2. Pokaż dziecku, jak się uczyć Wbrew pozorom nie dla każdego jest to takie oczywiste. Czasami nie chodzi o to, że dziecko nie chce się uczyć, a po prostu o to, że nie umie tego robić. Pamiętaj też, że każdy z nas ma swój własny (najlepszy!) sposób uczenia się. Jedni są wzrokowcami, inni zapamiętują wiedzę po usłyszeniu jej i powtarzaniu na głos (słuchowcy), a jeszcze kolejnym nauka przychodzi łatwiej, gdy np. chodzą po pokoju (kinestetycy). Pokaż dziecku też, że dobrą metodą jest podkreślanie najważniejszych informacji kolorowymi mazakami. Możecie też stworzyć mapę skojarzeń, która ułatwi rozumienie i zapamiętywanie informacji. 3. Wytłumacz, do czego przyda się zdobyta wiedza Wytłumacz dziecku, dlaczego warto się uczyć tego, co zadaje nauczyciel w szkole. Wyjaśnij, do czego przyda mu się tabliczka mnożenia (np. żeby szybko policzyć, ile zapłaci za 5 lizaków w sklepie). Powiedz maluchowi, dlaczego trzeba wiedzieć, gdzie postawić przecinek (dzięki temu nie gubi się sensu zdania, np. lubię gotować, moją rodzinę i zwierzęta). Dzięki geografii dziecko będzie wiedziało, że z gór nad morze jedzie się dosyć długo, ale np. już z Mazur nad morze o wiele krócej. Wiedza z chemii pozwoli nie mieszać ze sobą wybuchowych substancji, a nauka historii pozwoli zrozumieć niektóre fakty z teraźniejszości. 4. Nie porównuj swojego dziecka z innymi Dzieciaki nienawidzą, gdy rodzic mówi „zobacz, a Mateusz dostał z tego piątkę.” Dziecko czuje się wtedy gorsze od rówieśników, może pomyśleć, że rodzic wolałby mieć w domu takiego „Mateusza” i stracić wiarę w siebie i miłość rodzica. Każde dziecko jest inne i nie można ich ze sobą porównywać. Pozwól synowi czy córce być sobą, odkryj i wzmacniaj jego/jej mocne strony, zamiast wytkać to, w czym wypada gorzej w porównaniu z rówieśnikami. 5. Chwal za osiągniecia, nawet te niewielkie Skupiaj się na tym, co dziecku wychodzi, a nie na tym, z czym sobie nie radzi. Naprawdę nie trzeba być dobrym we wszystkim (stare powiedzenie mówi: co jest do wszystkiego, jest do niczego). Wystarczy, jeśli dziecko będzie szczególnie przykładać się do kilku najbardziej interesujących je przedmiotów. Gdy dziecko wykona wysiłek i przyniesie dobry stopień, nie mów „udało się!”. Udaje się, gdy nic nie robimy, a jeśli się staramy, to jest to wynik naszej pracy. Zamiast tego powiedz np. „dobra robota”. 6. Zadbaj o dobre warunki do nauki Wygodne biurko, krzesło i właściwe oświetlenie to minimum, które musi posiadać uczeń. Dodatkowo potrzebny jest też spokój, który będzie sprzyjał nauce. Gdy uczeń siada do lekcji, nie przeszkadzaj mu co chwilę i poproś pozostałych domowników, żeby nie hałasowali w tym czasie. Daj znać dziecku, że w razie problemów zawsze może zgłosić się do ciebie po pomoc. Warto też nauczyć dziecko dbania o porządek w miejscu, w którym się uczy. Postaraj się też, aby miało atrakcyjne dla niego zeszyty, długopisy (niech samo je dla siebie wybierze), markery, segregatory, kolorowe karteczki do przyklejania w odpowiednich miejscach w książkach. 7. Daj dziecku czas na odpoczynek Nie goń ucznia do odrabiania lekcji zaraz po powrocie ze szkoły. Pozwól córce czy synowi zająć się przez jakiś czas innymi zajęciami, które pozwolą mu psychicznie odpocząć od nauki. Idealne są zajęcia ruchowe, które pozwolą odreagować stres, poprawiają ukrwienie mózgu i sprzyjają lepszej koncentracji podczas nauki. Uśmiechnięty i pełen energii czwórkowy uczeń jest szczęśliwszym dzieckiem niż zmęczony nauką uczeń piątkowy. 8. Nie przenoś własnych ambicji na dziecko Chciałaś zostać lekarzem, ale się nie udało, za to chcesz, by twoje dziecko w przyszłości studiowało medycynę? W rodzinie jest tradycja adwokacka, ale twoje dziecko woli nauki przyrodnicze? Nie zmuszaj dziecka do nauki w kierunku, jaki ty uważasz za odpowiedni. Pozwól, aby to młody człowiek sam odkrył, co go najbardziej interesuje i tym się zajął. Będzie dzięki temu szczęśliwszy i z większą ochotą zacznie się uczyć. 9. Stymuluj ciekawość dziecka Pokazuj dziecku świat, rozmawiaj z nim, chodźcie do muzeów, na wystawy, na targi książki i pikniki naukowe. Im więcej dziecko zobaczy tym większa szansa, że odnajdzie swoją pasję i w jej kierunku zacznie się rozwijać, przykładając się do nauki z przedmiotów, które są z nią związane. Pozwalaj też dziecku zdobywać wiedzę na różne sposoby, a nie tylko ze szkolnych podręczników. Pokaż mu, jak szukać informacji w Internecie i jak wybierać wiarygodne źródła wiedzy. Oglądajcie wartościowe programy telewizyjne. 10. Nie karz za złe stopnie Zwłaszcza jeśli przytrafiają się dość rzadko. Każdy ma lepsze i gorsze dni, dzieci też. Najgorzej jest wtedy, kiedy dziecko samo jest zawiedzione niską oceną, a rodzic jeszcze je dodatkowo obciąża, krzycząc i wyznaczając karę. Zamiast tego lepiej pomóż dziecku poprawić stopień, poucz się z nim, sprawdźcie, gdzie zrobiło błąd i jak go naprawić. I powiedz dziecku, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli. Najważniejsze, aby zdarzające się potknięcia naprawiać. 11. Nie odrabiaj prac domowych za dziecko Lepsza samodzielnie zdobyta przez ucznia czwórka, niż piątka z pracy zrobionej przez rodzica. Wyręczając dziecko w odrabianiu zadań domowych (nieważne czy z matematyki, czy z plastyki) odbierasz mu szansę na naukę, pokazujesz, że nie jest w stanie samo sobie poradzić i uczysz wyręczania się innymi. Korzyści żadne, a straty poważne. 12. Bądź dla dziecka przykładem Nie stwarzaj wrażenia, że dorośli wiedzą wszystko albo że wiedzą wszystko lepiej. Pokaż, że każdy uczy się przez całe życie i że zdobywanie wiedzy może być przyjemne. Czytaj książki, interesuj się czymś i poszerzaj swoją wiedzę na ten temat. Niech dziecko to widzi. Dziel się też z nim wiedzą, czegokolwiek by dotyczyła – czy chodzi o uprawianie ogródka, gotowanie, skręcanie mebli czy tresurę psa. Zobacz także: Prawa ucznia: jakie są najważniejsze prawa i obowiązki ucznia? Usprawiedliwienie nieobecności w szkole - jak je napisać? [WZÓR] Co zrobić, żeby dziecko polubiło szkołę?
posłuchaj, też mam 16 lat, mam nadopiekuńczego tatę, mama mi praktycznie na wszystko pozwala, może mój tata jest trochę nadopiekuńczy, ale martwi się o mnie, pewnie jak twoi rodzice o Ciebie. Ale ja mogę wychodzić na dwór, idę do koleżanek, mogę iść sama do kościoła, wychodzę we wakacje mam czas do 10 ; 00 a o gólnie w dni szkolne do 20 :00 zależy jeszcze od taty humoru, jeżeli rodzice tak Ci wszystkiego zabraniają zapytaj się ich dlaczego Ciebie tak traktują, że inne twoje koleżanki mogą już chodzić na dyskoteki, spokojnie. A jak nie to postaraj się porozmawiać z mamą lub tatą na osobności, z jedną z rodziców którą uważasz że tak poowiem za " Łagodniejszą " ja też nie byłam na dyskotece, ale tata powiedział, ze we wakacje bede mogla iść z osobą dorosłą, musisz mieć mocne argumenty, trzymam kciuki ; ) pozdrawiam Cytuj
zapytał(a) o 19:10 ` Jak przekonać mamę, żeby nie iść jutro do szkoły? No bo; wtorek,środa,czwartek nie byłam w szkole, bo 3 gimnazjum pisali niby lekcje są normalnie, ale podejrzewam, że mało komu będzie się chciało przyjść..Jak przekonać mamę, żeby nie iść?A wy myślicie.. żeby iść? ; P / jutro mam same ciężkie lekcje.. ; Biologia, Historia, Chemia, Polski, Geografia, Fizyka, Informatyka./ Odpowiedzi Obudź się rano i powiedz , że trochę źle się czujesz i kaszląc powiedz jej :-" To nic mamo , ja muszę iść do szkoły , ale .. a psik "Może mama pogada itp .No i ty przekonujesz , że chcesz , ale musisz mieć bardzo dobre umiejętności aktorskie ..Wyobraź sobie , że masz zaraz umrzeć , to mama cię nie puści ..A potem jak będzie gadała do ciebie , że nie możesz dziś iść to ty powiedz :-"No dobrze mamo , jak chcesz , (flikając od kataru) ..No i może cię nie puści .Ale jak będzie natomiast kazała Ci iść , to powiedz , że bardzo , bardzo źle się czujesz i nie jesteś w stanie iść .Np .-"Mamo , nie chciałam Ciebie wczoraj denerwować i nie powiedziałam CI jednego "-"Czego mi nie powiedziałaś ? "-"No .. Jak wczoraj pani od polskiego poprosiła , abym przeczytała jej pracę domową , to aż nie mogłam wykrztusić słowa , ponieważ bardzo bolało mnie gardło .. (Przekonuj , że źle się czujesz , może zadziała :)Pozdro . :) JJV odpowiedział(a) o 19:12 UDAWAJ że jesteś chora czy że niby w nocy wymiotowałaś Ja też miałam wolne i nie chce mi się iść do szkoły mhyyy nie wiem co masz zrobić!Ja nie idę! Daizy5 odpowiedział(a) o 19:12 symuluj chorobę, albo po prostu przekonaj mame, że czegość się nie nauczyła i masz ciężkie lekcje. powiedz że to nie ma sensu iść do szkoły na ostatni dzień..albo powiedz że cię głowa boli...żeby to wyglądało wiarygodnie idz się wcześniej położyć ciągle miej złą miną itp... z samego rana , chodź co 5 minut do łazienki i rób takie skwaszone miny , powiedz mamie że źle sie czujesz . ja tak zrobiłam to mama powiedziała żebym nie szła do sql.. blocked odpowiedział(a) o 19:17 poproś ją albo udaj że cię boli brzuch albo cos takiego... a ja tez mialam 3 dni wolnego aloe jutro mamy lekcje po pol godziny i akademie do tego ee ja nie idę ;Dbo mamy rajd ;]aa ty udawaj że cię głowa boli lub nie wiem wymyśl coś ;)) Powiedz że cie boli brzuch, mama zrozumie, wkońcu jest kobieta Udawaj ze boli cię noga, nie dasz rady chodzić. Ja tez nie byłam i nie opłaca sie jutro isc wiec ja nawet nie mowie ze nie ide bo to wiadome ;]A jak Ci sie nie uda to udaj ze zaspalas ja tak zrobilam kiedys mi budzik zadzwonil ale mi sie strasznie nie chcialo isc to wylaczylam budzik i udalam ze mnie nie obudzil :P Powiedz mamie że prawie cała klasa jedzie na zawody a ty nie i tylko 4 osoby będą w klasie to po co iść jak jest tylko tyle osób to nic na pewno nie będziemy robić tylko będę się nudzić tak to pójdę i się sama nauczę posprzątam odpisze zadanie. (DAJ MAMIE CAŁUSA) ♥ powiedz że chcesz się pouczyć na jutrzejszą kartkówka lub sprawdzian też możesz powiedzieć że chcesz się pouczyć na poprawę z matmy Zaśpi do szkoły a jeżeli jedziesz komunikacją mijską spuźni się (licze na ocene) martota1 odpowiedział(a) o 23:14 Powiedz, że nie jesteś przygotowany/a na jutrzejsze lekcje i wolisz nie iść do sql niż dostać pałe z jakiejś lekcji. Zawsze jeszcze możesz wstać godzine przed wszystkimi i zjeść coś czego niezbyt lubisz bądź ugryźć kawałek ziemniaka i po ziemniaku zaboli cię brzuch nooo i wymioty będą gwarantowane;) Bynajmniej u mnie tak było Kokswiem odpowiedział(a) o 21:30 Schowaj sie w szafie działa 😎(niepolecam dostałem wpierdziel, że do teraz niemoge usiąść na dupie) odpowiedział(a) o 22:33 Zjedz rysik od ołuwka , rozbili cię po tym brzuch i nawet nie będziesz musiała kłamać mamy hah xxnatixx odpowiedział(a) o 19:11 poproś ją ładnie powiedz że za to posprzątasz cały dom albo coś w tym stylu wiweraaa odpowiedział(a) o 19:11 powiedzieć że strasznie boli mnie brzuch ja ide mam jutro sprawdzian po za tym to sa normalne lekcje miałaś 3 dni wolnego jutro ostatni dzien i znowu 2 dni wolne blocked odpowiedział(a) o 19:12 Powiedz, że mało osób idzie do szkoły jutro z Twojej klasy. I koniecznie dodaj, że nadrobisz zaległości, przepiszesz lekcje od kogoś i się nauczysz tego . 0rlan18 odpowiedział(a) o 19:12 Zmocz głowę i włóż ją do zamrażalnika na 5-15 minut i już jesteś chory(a). Uważasz, że ktoś się myli? lub
Do niecodziennej sytuacji doszło w Szwabii na południu Niemiec. Policja otrzymała wezwanie w sprawie sześcioletniego chłopca. Telefon wykonała matka, która - jak tłumaczyła - nie potrafiła przekonać syna, żeby poszedł do szkoły. Poprosiła więc o pomoc mundurowych. Czy zachowanie matki było właściwe? Zapytaliśmy o to psycholog, Aleksandrę Piotrowską. Sześciolatek odmówił pójścia do szkoły – matka poprosiła o pomoc policjęW Szwabii na południu Niemiec pewna kobieta "bez zbędnych ceregieli zwróciła się o pomoc do policji", kiedy jej sześcioletni syn odmówił pójścia do szkoły - informuje dziennik " Policja podjęła interwencję. Policja poinformowała, że kobieta stała ze swoim sześcioletnim synem przed szkołą podstawową, ale pierwszoklasista nie chciał wejść do budynku. Kobieta zadzwoniła na posterunek policji w nadziei, że policja przekona jej syna o konieczności uczęszczania na Myślę, że nie byłoby to właściwym postępowaniem w odniesieniu do 12-latka czy 16-latka, a co dopiero w odniesieniu do 6-latka. Na co matka liczyła? Że mechanizm strachu jest najlepszym sposobem kształtowania motywacji, przekonania dziecka, że chodzenie do szkoły, zdobywanie wiedzy jest rzeczą konieczną, niezbędną? Nie przychodzi mi do głowy żadne inne wytłumaczenie, poza tym, że chciała dziecko postraszyć. Skutki tego mogą być opłakane - powiedziała w rozmowie z Martyną Trębacz z serwisu dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dzieci. Chłopiec zdradził policjantom, dlaczego nie chciał iść do szkołyPolicjanci z komisariatu w Krumbach rzeczywiście przyjechali przed szkołę. Pytany przez funkcjonariuszy o powód niechęci do placówki oświatowej chłopiec "zeznał", że nie tyle boi się samej szkoły, co tego, że matka go z niej nie odbierze. Według rzecznika policji, kobieta miała poprzedniego dnia spóźnić się kilka minut po syna do szkoły i chłopiec musiał trochę zaczekać, aż zostanie Trzeba zastanowić się, jak poradzić sobie z przyczynami oporów dziecka, które poprzedniego dnia przeżyło duży niepokój z powodu kilkuminutowego opóźnienia matki. To zresztą już samo w sobie jest dosyć niepokojące, bo nie wiadomo, czy dziecko czuje się bezpiecznie i ma pewność, że rodzice po niego przyjdą. Są wyraźne sygnały, wskazujące gdzie szukać przyczyn i jak sobie z nimi radzić. A radzić sobie należy uspokajaniem, dodawaniem pewności, przekonywaniem, że zawsze może liczyć na rodziców, ale na pewno nie odwoływaniem się do policji - powiedziała dr Aleksandra Piotrowska, psycholog "bał się, że taka sytuacja może się powtórzyć i skończy się na tym, że będzie musiał zostać w szkole" - powiedział rzecznik lokalnej policji. "Dziecko prawdopodobnie miało lęk separacyjny".- W odniesieniu do 6-letniego dziecka nie mówiłabym o leku separacyjnym. Używamy tego terminu w odniesieniu do dziecka, które ma kilka lub kilkanaście miesięcy. Prawda jest taka, że w pierwszych dwóch, trzech latach życia dziecka kształtuje się prototyp relacji ze wszystkimi ludźmi, nazywamy to mechanizmem przywiązania. W oparciu o to, jak przebiega nawiązywanie tej podstawowej, bliskiej relacji z opiekunem, tak dziecko potem wchodzi w świat kontaktów z innymi ludźmi. Dlatego bardzo ważne jest, żeby w tym pierwszym okresie życia ono zdobyło pewność, że jest pożądane, akceptowane, kochane i może zawsze liczyć na swoich opiekunów. To jest najlepsze remedium na lęk separacyjny naturalny u małego dziecka. Ale jeśli to małe dziecko ma pewność, że może zawsze liczyć na pomoc ze strony opiekunów - jeśli oni są dla niego taką bezpieczną przystanią - to ciekawość świata i chęć poznawania nowych przedmiotów, sytuacji, ludzi jest silniejszy od lęku separacyjnego i ten lęk wtedy ustępuje. Ale żeby dziecko miało pewność, że zawsze ma gdzie wrócić, musi się spotykać z określonymi, ciepłymi, serdecznymi, szybkimi reakcjami na zgłaszane przez siebie potrzeby. To jest sprawa podstawowa, ale nie mam pojęcia, jak to wyglądało w przypadku tego dziecka – powiedziała dr Aleksandra Piotrowska. Policjanci wyjaśnili chłopcu, że szkoła nie jest taka zła. Sześciolatek był pod wrażeniem policjantów w mundurach - i podobno grzecznie poszedł do swojej klasy - pisze " także:Zobacz wideo: Fala infrkcji w szkołach i przedszkolachFala infekcji w szkołach i przedszkolachŹródło: Dzień Dobry TVN 30 lat doświadczenia Od 2014 roku z misją w Ukrainie, z biurem pomocowym w Kijowie Opiera się na 4 zasadach: humanitaryzmu, bezstronności, neutralności i niezależności Regularnie publikuje raporty finansowe ze swoich działań Autor:Martyna TrębaczPAPŹródło zdjęcia głównego: iStockphoto tatyana_tomsickova/GettyImages
fot. Adobe Stock, Viacheslav Yakobchuk Długo nie było wiadomo, czy pojedziemy na tę wycieczkę. Jedni rodzice mówili, że Francja to świetny pomysł. Inni, że strach tam jechać. Dlatego nasza wychowawczyni dwoiła się i troiła, żeby przekonać wszystkich, że nic nam nie grozi, bo będziemy mieszkali z daleka od Paryża, który wprawdzie zwiedzimy, ale tylko jednego dnia (to było tuż po zamachu na redakcję „Charile Hebdo”). A poza tym będziemy jeździć po starych zamkach i cudownej okolicy. – Proszę państwa, proszę pamiętać, że taką niską cenę wycieczki zawdzięczamy temu, że szkoła nawiązała kontakt z jednym z francuskich miast i prowadzi wymianę uczniów. Tutaj szczególne podziękowania należą się naszej nauczycielce języka francuskiego, która zabiegała o to od lat – tłumaczyła rodzicom podczas zebrań. – No i spora grupka uczniów z naszej klasy wybrała ten język jako drugi. Dla nich ta wycieczka będzie szczególnym przeżyciem, okazją do sprawdzenia się. Chociaż ja uczyłem się niemieckiego, też chciałem jechać. Było mi wszystko jedno, czy pojedziemy na zieloną szkołę do Francji, czy gdzieś w Polsce – byle by nie było lekcji. Miałem czternaście lat, a wtedy każdy pretekst jest dobry, aby nie iść do szkoły. Przyglądali mi się podejrzliwie Moi rodzice się wahali, ale w końcu wpłacili pieniądze. I tak cała klasa ruszyła autokarem do Francji. Co za emocje! Większość z nas nigdy wcześniej nie była za granicą. W pensjonacie, w którym zamieszkaliśmy, mieliśmy wykupione skromne posiłki. Dziewczynom wystarczyły, jednak chłopcy pierwszego dnia chodzili głodni. Na szczęście blisko był supermarket, a w nim dział z pieczywem. Smak francuskich bagietek, którymi się opychałem, zapamiętam do końca życia. I to, co się zdarzyło po naszym powrocie. Rozmowny to ja byłem z kolegami, wiadomo. Kiedy rodzice przy kolacji próbowali ze mnie wyciągnąć, jak było we Francji, odpowiadałem półgębkiem. – No dobrze, będzie jeszcze czas na wrażenia, pewnie jesteś zmęczony. Wypakuj tylko jeszcze swoje rzeczy, nastawię pralkę – poddała się w końcu mama. Rzuciłem brudne ubrania w łazience i padłem na łóżko. Kilkunastogodzinna podróż dała mi się we znaki: spałem jak zabity. Rano nie zwróciłem uwagi na to, że rodzice przyglądają mi się dziwnie i już nie wspominają o Francji. Chociaż mieliśmy przed sobą cały weekend, wcale nie domagali się relacji ze zwiedzania. Mnie było w to graj – od razu pognałem do kumpli, żeby przez wiele godzin wyżywać się w strzelankach. Jednak w poniedziałek w szkole wybuchła bomba. Moi rodzice poszli do dyrektorki i zrobili awanturę, że dzieci podczas wycieczki… nie były dostatecznie pilnowane. – Oni robili, co chcieli! Zamiast zwiedzać zabytki, jak to było zaplanowane, całe dnie spędzali na grach hazardowych! Nie za to zapłaciliśmy! – gorączkowali się. Nauczycielka popłakała się ze śmiechu Dyrektorka podobno zbladła jak ściana. Chciała zawołać naszą wychowawczynię, ale ta po wycieczce się pochorowała i poszła na zwolnienie. Dyrektorka jednak postanowiła „zebrać dowody” i zaczęła nas przesłuchiwać. Nie miałem pojęcia, o jakie „gry hazardowe” chodzi. Męczyła mnie w swoim gabinecie godzinę. Mówiła, że moi rodzice mają dowody, i że jak się nie przyznam, to pewnie wylecę ze szkoły. A jeśli powiem prawdę, to najwyżej obniżą mi stopień z zachowania. – Z kim chodziłeś grać w kasynie? – dręczyła mnie dyrektorka. Byłem spocony jak mysz. Omal się nie wygadałem, że raz z chłopakami kupiliśmy w supermarkecie tanie wino w kartoniku i wypiliśmy je wieczorem w naszym pokoju. Za to faktycznie mogli nas wyrzucić ze szkoły! Pewnie im o to chodziło. No bo o jakie kasyno?! Rodzice nie chcieli ze mną rozmawiać, bo „zawiodłem ich zaufanie”. Byłem przerażony. W końcu wieść o aferze dotarła do naszej wychowawczyni, która mimo gorączki przyjechała zdenerwowana do szkoły. Zamknęły się z dyrektorką w gabinecie. Sekretarka opowiadała potem, że nasza pani wyszła z niego płacząc, ale… ze śmiechu. – Czy twoi rodzice mogą dzisiaj przyjść do szkoły? Trzeba sprawę gier hazardowych wyjaśnić do końca – powiedziała do mnie i dodała: – Nie martw się, Tomku! Przyszli oboje. – Czy mogą państwo pokazać mi dowody na to, że podczas wycieczki uczniowie grali w gry hazardowe? – poprosiła. Moja mama z zasznurowanymi ustami bez słowa wyjęła z torebki garść kwitów i położyła je oskarżycielskim gestem na ławce. Spojrzałem na nie i wytrzeszczyłem oczy. – Ale… – zacząłem. Wychowawczyni gestem kazała mi zamilknąć, po czym wyjęła jakiś wydruk z komputera. To było zdjęcie francuskiego supermarketu, takiego samego jak ten, w którym robiłem zakupy. A na nim wisiał wielki neon: Casino. – Casino to sieć supermarketów, bardzo popularnych we Francji – wyjaśniła moim rodzicom, już czerwonym na twarzach. – A to, co państwo przynieśli jako dowody na uprawianie hazardu, to nie są bilety wejściowe do kasyna, tylko zwykłe paragony z kasy. Czytaj także:„Koleżanki dziwią mi się, że kocham swojego męża. Dla nich normą jest, że męża się toleruje, a nie lubi”„Nie cieszyłam się z ciąży, ale liczyłam na wsparcie rodziny. Gdy okazało się, że noszę chore dziecko, mąż uciekł do innej”„Nauczycielka gnębiła swoich uczniów i przyklejała im taśmą ręce do stolika. Dzięki moim córkom, żmija dostała za swoje”
jak przekonać rodziców żeby nie iść do szkoły